Artykuły otagowane jako ‘udać się w rejs po mekongu’

Spokojny Laos moim pomysłem na wakacje

LaosMimo młodego wieku udało mi się już zwiedzić wszystkie państwa Europy zaglądając do każdej z ich stolic. Wkrótce wakacje, a ja stoję przed dylematem, jaki obrać najbliższy kierunek. Wiele ostatnio czytałam o Laosie. Ci, którzy go odwiedzili pobyt oceniali na fajny, bardzo fajny, zachwycający i the best. Dla wielbicieli gwarnych miast i zwiedzania zabytków nie ma tam wielu atrakcji. Tym, po co się do Laosu przyjeżdża, jest spokój, relaks i obcowanie z absolutnie zachwycającą przyrodą. Obejrzane w Internecie zdjęcia przybliżyły mi piękno Laosu, jego przyrodę przepełnioną wodospadami, górami, całą masą górskich strumyków i przepięknych jaskiń, do których się wpływa z latarką.

Według tego, co przeczytałam, zwiedzanie tego kraju powinno się zacząć od stolicy Vientian. Jej symbolem jest złota stupa buddyjska, That Luang. W środku świątyni znajduje się cenna relikwia, żebro Buddy. Znakiem rozpoznawczym tego miasta jest też Brama Zwycięstwa. Zbiory ponad dwóch tysięcy dzieł sztuki z zabytkowymi wyobrażeniami Buddy obejrzeć można w najstarszej ze świątyń Wat Si Saket. Jeśli tam pojadę odwiedzę na pewno Park Buddy, by zobaczyć leżącego podobno wśród 250 rzeźb, aż 40-metrowego Buddy. Przewodniki polecają również zwiedzenie dawnej stolicy Luang Prabang, a tam odwiedzenie królewskiego kompleksu świątyni Wat Xieng Tong oraz wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, otoczone zagajnikami palm, XVI-wieczne świątynie.

Laos jest bardzo biednym, ale wyjątkowo urzekającym krajem, który zamieszkują równie wyjątkowi, przesympatyczni i skromni ludzie. Ponieważ tubylcy uważają, że pośpiech jest chorobą, żyją jakby w zwolnionym tempie, ale w zgodzie z naturą, w wolnym prowincjonalnym rytmem, nie zważając właściwie na resztę świata. Laotańczyków i ich kulturę podobno bliżej można poznać podróżując autobusami. Chodź są niezwykle otwarci, nie są namolni, za to są bardzo spokojni. Tego spokoju można się wręcz od nich uczyć. Są też bardzo gościnni i chętnie zapraszają do swych domostw, czego nie powinno się im odmawiać. Zachwyca ich ręcznie tkany ubiór, migoczący naszytym srebrem i monetami. Noszą fantazyjne nakrycia głowy. Arystokratkę można rozpoznać po eleganckich przy płaszczach czerwonych kołnierzach i ogromnych turbanach.

Zamarzyłam o tym by odwiedzić Laos, by zachłysnąć się jego przepięknym nieskażonym cywilizacją bogactwem przyrody, by udać się w rejs po Mekongu od Nong Khiaw do Muang Ngoi, by poleżeć sobie na hamaku w krainie czterech tysięcy wysp, a także by spotkać się nos w nos ze słodkowodnymi delfinami. Jak tam już pojadę, zwiedzać Laos będę powoli, wręcz delektując się każdą spędzoną w nim chwilą. Na razie jednak muszę znaleźć kogoś chętnego, kto zechce razem ze mną odkryć magiczny Laos. We dwoje, troje, czy nawet więcej, zawsze przyjemniej jest podróżować. No właśnie, trzeba jeszcze zabukować nam jakieś tanie bilety lotnicze, przecież im wcześniej tym taniej!